czwartek, 28 marca 2013

Żurek mój.

No i złamałam się... Powiedziałam sobie, że nie będę robić "świątecznych" postów. Zwłaszcza, że pogoda jest raczej antywielkanocna. Jednak przeglądając posty innych blogerek/ blogerów, dostałam takiego apetytu na żurek, że zwyczajnie musiałam go zrobić. Przygotowując się do zdjęć miałam ochotę zamiast jajek położyć na stole szydełkowe płatki śniegu. Opamiętałam się, ale teraz żałuję trochę... ;) Ze względu na czas, użyłam gotowego zakwasu.


ŻUREK.

Składniki:

boczek surowy wędzony 400 g
kiełbasa biała (3 sztuki)
żur śląski 0,5 l
1,5 l wody
ziele angielskie
pieprz ziarnisty
2 liście laurowe
2 marchewki 
pietruszka
cebula 
2 ząbki czosnku
majeranek
śmietana 12-18%
jajka

Do 1,5 l wody wrzucamy boczek, obrane warzywa, czosnek, ziele angielskie, liście laurowe i ziarna pieprzu. Gotujemy wywar przez jakiś czas (ok. 1h), aż warzywa będą miękkie. Wyciągamy z garnka warzywa i boczek. Pietruszkę i marchewkę kroimy w plasterki, wrzucamy z powrotem do garnka, boczek kroimy w kosteczkę, podsmażamy go na patelni i dodajemy do wywaru. Wlewamy teraz żur, dodajemy też pokrojoną w plasterki i podsmażoną białą kiełbasę. Dodajemy majeranek, przyprawiamy solą i pieprzem. Gotujemy jeszcze chwilę, żeby kiełbasa oddała swój smak. Na koniec zabielamy zupę śmietaną. Podajemy z ugotowanym jajkiem.




Dołączam do akcji:

środa, 27 marca 2013

Orientalny kurczak na sałacie.

W weekendowym szaleństwie azjatyckich smaków, naszła mnie ochota na coś konkretnego. W większości kuchni dalekiego wschodu (chińskiej, tajskiej), większość produktów jest krojonych w małe kawałki, co ma pomóc w łapaniu ich pałeczkami. Nawet ryż jest gotowany na gęsto, a że nie przepadam za jedzeniem pałeczkami, poszukiwałam przepisów na większe kawałki mięsa i z tych poszukiwań powstał właśnie ten przepis. Zaskakujące połączenie pieczonego kurczaka, sałaty, grzybów i …



ORIENTALNY KURCZAK NA SAŁACIE.

Składniki:  (na dwie porcje)

trzy udka kurczaka
mieszanka sałat (powinna przeważać pekińska)
czerwona papryka
300 g grzybów (najlepsze będą boczniaki ze względu na kształt i smak)
duża cebula
kawałeczek imbiru

Marynata :

dwa ząbki czosnku
sos sojowy ( ok. 2 łyżek)
olej (ok. 2 łyżek)
pół cytryny (sok)
sól pieprz



Udka z kurczaka przekroić na pół oddzielając nogę, posolić, popieprzyć, włożyć do miski i zalać marynatą wykonaną z sosu sojowego, oleju, soku z cytryny i rozgniecionego czosnku. Dobrze wysmarowane marynatą włożyć do lodówki na godzinę.
Czerwoną paprykę umyć, oczyścić z pestek i pokroić w paski centymetrowej szerokości. Grzyby tniemy również w podłużne paseczki, natomiast cebule w dość grube pióra. 
W wysmarowanej olejem brytfannie układamy warzywa według  twardości , najpierw paprykę, na to grzyby i cebula, na sam wierzch rozkładamy sałatę. Na tak ułożone warstwy kładziemy kawałki mięsa, polewając połową pozostałej marynaty.
Wkładamy pod przykryciem (może być folia aluminiowa) do rozgrzanego  do 180 stopni piekarnika i pieczemy ok. 30 min z termoobiegiem. Po tym czasie odkrywamy naczynie, smarujemy resztą marynaty i dopiekamy bez pokrywki, aż skórka będzie chrupiąca.
Podajemy z ryżem lub białym pieczywem, układając mięso na warzywach.
Smacznego!








wtorek, 26 marca 2013

Tarta czekoladowo- cytrynowa.

Miałam weekendową ochotę na coś słodkiego. Szukałam przepisu na ciastka z miętą, chciałam bowiem podjąć wyzwanie kolegi z pracy ("zrób coś miętowego"). Ciastka z miętą znalazłam, ale znalazłam także tartę czekoladowo- limonkową (książka „Kuchnia" Nigella Lawson). Szybko podjęłam decyzję by ją przygotować, w lekko zmienionej wersji z przyczyn wyższych, z cytryną. Spodobało mi się to, że nie trzeba jej piec, mniej to, że trzeba na konsumpcję poczekać parę godzin. Na szczęście tak się pięknie zgrało, że zdążyłam przygotować tartę przed wyjściem na spotkanie autorskie z Elizą Mórawską. Po powrocie tarta była już gotowa do jedzenia.



TARTA CZEKOLADOWO- CYTRYNOWA 

Składniki:
 
300 g pełnoziarnistych herbatników
1 łyżka kakao
50 g niesolonego masła o temperaturze pokojowej (proponuję wziąć 100 g)
50 g łezek z gorzkiej czekolady ( ja użyłam normalnej w kostkach)
1 puszka (375 ml) słodzonego mleka skondensowanego, najlepiej schłodzonego
4 cytryny, by uzyskać ok. 2 łyżek drobno otartej skórki i 175 ml soku
300 ml śmietany kremówki
1 kostka gorzkiej czekolady


Herbatniki, masło, kakao i łezki czekoladowe umieszczamy w malakserze i miksuj, aż uzyskamy ciemne, wilgotne ciasto. Układamy je w  formie na tartę i wylepiamy nimi dno i boki. Wstawiamy do lodówki i zabieramy się za masę. Wlewamy śmietanę kremówkę i ubijamy w mikserze na sztywno. Dolewamy mleko skondensowane z sokiem z cytryn i mieszamy. Masę wykładamy na schłodzony spód tarty i wygładzamy wierzch. Schładzamy tartę w lodówce przez co najmniej cztery godziny. Przed podaniem zdejmujemy bok foremki. Posypujemy startą czekoladą i skórką z cytryn. 
Smacznego!

P.S.
Po wykonaniu tarty wiem, że dodałabym za drugim razem do masy odrobinę żelatyny.









niedziela, 24 marca 2013

Tajska zupa z krewetkami.

Przygotowując ostatnio danie z dorady, zrobiłam ze szkieletu i łbów wywar rybny. Trzeba go zatem szybko wykorzystać. Kontynuując wątek kuchni azjatyckiej, zrobiłam pyszną zupę. Był to mój debiut w tym temacie. Jak już pisałam w poście o doradzie, wystarczy kupić kilka składników by móc wyczarować azjatyckie pyszności w swojej kuchni. Zróbcie taką zupę i przekonajcie się, że to wspaniały, lekki posiłek.

Tajska zupa z krewetkami.


TAJSKA ZUPA Z KREWETKAMI.

1,5 l wywaru rybnego
1 łyżeczka utartego imbiru
2 łyżki jasnego sosu sojowego
2 łyżki sosu ostrygowego
1-2 łyżeczki przyprawa pięciu smaków (indywidualnie rozpatrywać)
125 g grzybów mun (ja dodałam boczniaki, świetnie zastępują mun)
wedle uznania trochę warzyw: marchewka, por, papryka, kiełki bambusa, papryczka chili- pokrojone w paski, krążki
250 g krewetek koktajlowych (najlepsza wielkość do zupy)
1 łyżka ziaren sezamu
makaron ryżowy (ilość wedle uznania)

Podgrzewamy w garnku wywar rybny, gdy zacznie się gotować dodajemy imbir, sosy sojowy i ostrygowy oraz przyprawę pięciu smaków. W tym czasie krewetki podsmażamy chwilę na patelni i wrzucamy do garnka. Boczniaki  kroimy w paseczki i również podsmażamy, aż będą miękkie, następnie dodajemy do garnka z zupą. Teraz czas na warzywa, gotujemy i po chwili dorzucamy makaron. Gotujemy 3-4 minuty, przyprawiamy solą, pieprzem. Zupę podajemy posypaną sezamem.
Smacznego!

Tajska zupa z krewetkami.


Tajska zupa z krewetkami.


sobota, 23 marca 2013

Azjatycka pieczeń ze schabu w pomarańczach.

Miałam ostatnio wielki apetyt na coś egzotycznego, na jakieś danie z  poza Europy . W Polsce najpopularniejsza kuchnia nieeuropejska to kuchnia chińska. Kuchnia azjatycka wydaje się prosta, chciałam się jednak sama o tym przekonać. Trzeba zaopatrzyć się w kilka kluczowych składników, a wtedy możemy przygotować wiele dań z kuchni azjatyckiej. Do tych składników należą: sos sojowy (najważniejsza z przypraw kuchni azjatyckiej), olej sezamowy, sos ostrygowy, makaron ryżowy, pędy bambusa, sezam i imbir i inne, które można by wymieniać. Warto też kupić przyprawę pięciu smaków (zawiera anyż, goździki, cynamon, pieprz czarny i kozieradkę), mieszankę o wyrafinowanym smaku i zapachu. Dodana do potrawy wzbogaca ją o pięć podstawowych smaków: słodki, słony, kwaśny, gorzki i ostry. Dzisiaj pieczeń ze schabu, aromatyczne danie za sprawą pomarańczy, imbiru i przyprawy pięciu smaków...



AZJATYCKA PIECZEŃ ZE SCHABU W POMARAŃCZACH.

Składniki:

1 kg schabu (może być łopatka)
4 duże cebule
papryka czerwona
por
3 ząbki czosnku
3 marchewki
2 papryczki chili
40 g korzenia imbiru
2 pomarańcze
przyprawa pięciu smaków
sól, pieprz

2 łyżki miodu
2 łyżki sosu sojowego

Cebulę i por kroimy w talarki, czosnek i imbir posiekać bardzo drobno. Marchewki kroimy w słupki, paprykę i papryczkę chili oczyszczamy z nasion i kroimy w cienkie paseczki. Mięso myjemy, osuszamy, przyprawiamy solą, pieprzem i mieszanką pięciu smaków. Wszystkie warzywa układamy w naczyniu żaroodpornym, na nich układamy mięso. Pomarańcze myjemy, cienko obieramy (skórkę zostawiamy) i wyciskamy z nich sok. Sok dolewamy na warzywa pod mięsem, skórkę także dodajemy do naczynia. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 75 minut (termoobieg). Po tym czasie zabieramy przykrycie naczynia i mięso smarujemy miodem wymieszanym z sosem sojowym, pozostawiamy wszystko  jeszcze 15 minut w piekarniku. Podawać z ryżem, albo pieczywem.
Smacznego.




piątek, 22 marca 2013

Pieczona dorada w sosie z sardeli.

Realizuję jedno z postanowień, żeby częściej jeść ryby. Dzisiejszy przepis jest bardzo ciekawy, bowiem sos dla dorady też jest rybny. Dorada to ryba śródziemnomorska, idealne do niej będą produkty z tego rejonu. Dlatego też w przepisie pojawiają się sardynki, oliwki i kapary. Dodatkowo zrobiłam wywar ze szkieletu i łbów, będzie z tego pyszna zupa. Lubię kiedy jeden przepis, a dokładniej składniki w nim wykorzystane, pociągają za sobą kolejny. Nie lubię marnować jedzenia, staram się nic nie wyrzucać.



PIECZONA DORADA W SOSIE Z SARDELI.

Składniki (dla 4 osób):

4 filety z dorady (w sumie ok 800 g)
sok z 1 cytryny
6 łyżek oliwy z oliwek
2 ząbki czosnku (posiekane)
1 łyżka kaparów
4 filety z sardeli (ja dałam puszeczkę sardynek w oleju)
200 ml białego wina
300 g pomidorków koktajlowych (pokrojone na pół)
sól, pieprz
150 g oliwek czarnych (dałam mniej)
garść zielonej pietruszki
oregano

Filety z dorady układamy na talerz i spryskujemy sokiem z cytryny. Odstawiamy na jakiś czas, niech się zamarynują. Na patelni rozgrzewamy połowę oliwy, dodajemy czosnek, kapary oraz sardynki. Podsmażamy aż się sardynki rozpadną ;) Dolewamy pół szklanki wina, pozwalamy mu odparować. Doprawiamy wszystko solą i pieprzem, dodajemy pomidorki i oliwki i smażymy jeszcze 10-15 minut. Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni. Doradę wkładamy do żaroodpornego naczynia, posypujemy pietruszką, doprawiamy solą i pieprzem. Dolewamy resztę wina, przykrywamy wszystko sardynkowym sosem i posypujemy oregano. Przykrywamy folią aluminiową i wstawiamy do piekarnika. Pieczemy ok. 20 minut, w połowie czasu zdejmujemy folię z naczynia. Podajemy z pieczywem.
Smacznego. 



 



sobota, 16 marca 2013

Zielono mi... Risotto z brokułem.

Dzisiaj z przyjemnością dołączam do akcji "Zielono mi...". Dzięki niej zmobilizowałam się w końcu by zrobić risotto, które miałam okazję przygotować na warsztatach kulinarnych z kuchni włoskiej (pisałam o nich we wcześniejszych postach). Risotto to sposób gotowania ryżu, który wiąże się z kulturą i kuchnią północnych Włoch. Jeśli chodzi o risotto, diabeł tkwi w szczegółach. Musimy przygotować wcześniej prawdziwy, dobry rosół, bardzo ważny też jest gatunek ryżu, którego będziemy używać. Najlepszy do risotto jest ryż odmian Carnaroli lub Arborio. Mają owalne i lekko przezroczyste ziarna. W czasie gotowania wydzielają dużo skrobi, dzięki czemu nabierają kleistej konsystencji, zachowując przy tym wilgotność i soczystość. To właśnie konsystencja sprawia, że te odmiany są podstawą risotta. W środku każdego ziarna znajduje się biały środek, nazywany przez Włochów "perłą". Środek ten się nie rozgotowuje, podczas gdy ziarno na zewnątrz jest kremowe.


Risotto z brokułem.
RISOTTO Z BROKUŁEM.

Składniki na 4 osoby:

1 brokuł
75 g masła
1 cebula
250 g ryżu Carnaroli lub Arborio
1 szklanka białego wytrawnego wina
ok. 1,5 l rosołu (musi to być dobry, prawdziwy rosół)
sól
50 g Parmezanu

Najpierw gotujemy brokuł (same różyczki), 3-4 minuty, od razu zalewamy go zimną wodą, żeby nie zrobił się miękki. Na patelni roztapiamy połowę masła, dodajemy drobno posiekaną cebulę i dusimy przez 3 minuty na wolnym ogniu. Dodajemy suchy ryż i nie mieszając go zbytnio, odczekujemy minutę. Następnie dolewamy wino, pozwalamy mu odparować. Teraz wlewamy łyżką do zupy rosół, stopniowo. Trzeba pilnować, żeby ryż nie był suchy i zawsze był przykryty rosołem, który sukcesywnie dolewamy. Jednak nie może być rosołu zbyt dużo. Ryż gotuje s około 18 minut, po tym czasie rosół się powinien się zredukować. Ryż solimy (ja dodaję też pieprz) i przechodzimy do procesu zwanego "mantecatura", dodajemy masło i starty Parmezan, mieszamy wszystko. Następnie wrzucamy różyczki brokuła. Zostawiamy patelnię na ogniu jeszcze chwilę, by brokuł się podgrzał. 
Pyszności!

Risotto z brokułem.



  
Dołączam do akcji:

Waniliowa poezja z truskawkami na zbożowym spodzie.

W ten weekend bawimy się wanilią z okazji czwartej edycji Waniliowego Weekendu, który zorganizowała Mirabelka. Postanowiłam przyłączyć się do akcji. Bez długiego namyślania się, wpadłam na pomysł szybkiego i bardzo łatwego deseru. Myślę, że spodoba się dorosłym, jak i dzieciom. Pobiegłam do sklepu w celu zakupienia jakiegoś owocu i zobaczyłam  TRUSKAWKI! Były pięknie czerwone i wołały by włożyć je do koszyka. Jestem już bardzo spragniona wiosny i kolorów, dlatego musiałam je kupić. Z pełną świadomością, że nie będą tak smaczne, jak te nasze krajowe, sezonowe :)



Waniliowa poezja z truskawkami na zbożowym spodzie.

WANILIOWA POEZJA Z TRUSKAWKAMI NA ZBOŻOWYM SPODZIE.

Składniki na 3 porcje:

500 ml mleka
3 łyżki cukru
1/2 laski wanilii
4-5 łyżek kaszki mannej
ciastka zbożowe
truskawki

W przezroczystych miseczkach/szklankach układamy warstwę pokruszonych ciastek zbożowych. Następnie układamy dookoła truskawki (tak by nie zakryć całkowicie dna). W garnku zagotowujemy mleko z cukrem i ziarenkami wanilii. Wsypujemy kaszkę i gotujemy, aż zgęstnieje. Kaszkę układamy w szklankach, na koniec zdobimy truskawką. Zostawiamy do ostygnięcia, możemy później wstawić do lodówki.
Smacznego!





                                                           Deser bierze udział w akcji:

wtorek, 12 marca 2013

Pierogi nieco egzotyczne.

Pierogi, ach pierogi... Ale dziś nie takie zwykłe  pierogi, raczej egzotyczne. Skąd taki pomysł? Umawiamy się w kwietniu z grupą wielkopolskich blogerek/ów na "pierogowanie". Każdy ma przygotować jakiś farsz do pierogów. Pomyślałam sobie, że dominować będą farsze: mięso, kapusta i grzyby, ser. Dlatego chcę zrobić coś innego, rzadziej spotykanego na naszych stołach. Ciasto w nich tradycyjne: mąka, woda i sól. Egzotyczny będzie środek, tak mi się przynajmniej wydaje. Mam nadzieję, że się zaraz nie okaże, że wszyscy już ten farsz znają, próbowali i przygotowują co tydzień ;) No dobrze, już nie trzymam Was w niepewności. W moim farszu znajdzie się kurczak, jajko i zielony groszek...


PIEROGI  Z KURCZAKIEM, JAJKIEM I GROSZKIEM ZIELONYM.

Składniki:

Ciasto:
mąka 
zimna woda 
sól

Farsz:
pierś z kurczaka
jajko
kilka łyżek groszku zielonego (ja dałam 4)

Przesiewamy mąkę na stole, robimy kopczyk, wsypujemy odrobinę soli i stopniowo wlewając wodę, wyrabiamy ciasto. Gdy jest gładkie i elastyczne, rozwałkowujemy (na 2-3 mm), podsypując na stolnicy mąkę. Wycinamy szklanką kółka.
Ugotowaną pierś z kurczaka, jajko i groszek wrzucamy do miksera i miksujemy (groszku 3 łyżki, jedną dodajemy tuż po zmiksowaniu). Przyprawiamy solą i pieprzem. Mamy już gotowy farsz (mi wyszło farszu na 15 pierogów). 
Układamy farsz na cieście, brzegi smarujemy wodą i składamy koła na pół. Brzegi ciasta dobrze sklejamy, żeby farsz nie wypłynął podczas gotowania. Wrzucamy na gotującą się wodę i po wypłynięciu pierogów na powierzchnię wody, gotujemy kilka minut . Ja lubię podsmażyć je później chwilkę na patelni....
Smacznego!





niedziela, 10 marca 2013

Zupa krem z buraków, czyli kolorowo i zdrowo.

Wiosna zbliża się do nas bardzo, ale to bardzo powoli. Pogoda za oknem nie rozpieszcza. Jest szaro, buro i ponuro. W domu na szczęście w wazonie są kwiaty. Przydałoby się trochę koloru na talerzu, żeby pomógł  nam dotrwać do wiosny i zapomnieć o zimie. Ta zupa kusi pięknym, głębokim kolorem. Jest dużo bardziej pożywna i słodsza od zwykłego barszczu. Bardzo lubię kremowe zupy, z buraków zagościła u mnie w kuchni po raz pierwszy i już wiem, że nie ostatni. Jestem pewna, że Wam też się spodoba. Popatrzcie na te kolory!

Zupa krem z buraków, czyli kolorowo i zdrowo.
Zupa krem z buraków, czyli kolorowo i zdrowo.
 ZUPA KREM Z BURAKÓW.

Składniki:
800 g buraków
1 litr bulionu drobiowego
3 łyżki masła
2 cebule
2 ząbki czosnku
2 jabłka
łyżka octu winnego
szczypiorek (albo inna zielenina do przybrania)
śmietana 18%
sól i pieprz

W garnku podsmażamy na maśle pokrojoną drobno cebulę i czosnek. Gdy cebula się zacznie rumienić, dodajemy pokrojone w plastry jabłka i buraki. Podsmażamy to wszystko 5 minut. Następnie wlewamy bulion  oraz ocet, doprawiamy solą i pieprzem. Zagotowujemy i gotujemy pod przykryciem około 30 minut.
Na koniec wszystko miksujemy. Podajemy z kleksem śmietany i zieleniną.
Smacznego i na zdrowie!

Zupa krem z buraków, czyli kolorowo i zdrowo.



sobota, 9 marca 2013

Gulasz- bogracz, czy jak kto woli...

Na ostatnim Zlocie Czarownic ustaliłyśmy datę kolejnego spotkania, która padła na 8 marca. Idealna data by spotkać się w kobiecym gronie. Tym razem miejscem spotkania była moja hacjenda. Planowałam znacznie wcześniej, co podam do zjedzenia. Miałam wielką ochotę na potrawę z wołowiny, padło na gulasz. Dowiedziałam się przy okazji, że jest również coś takiego jak bogracz. Sama do końca nie wiem co jest czym, ale czy to takie ważne? ;) Wracając do menu, kupiłam wszystkie potrzebne składniki, a było tego sporo, zważywszy na to, że mam sześć kuzynek i dwie siostry. Przygotowując gulasz miałam pewne wątpliwości, czy to dobry pomysł podawać gorące, rozgrzewające danie, kiedy tak ciepło się robi na zewnątrz. Dziś rano patrzę przez okno i widzę ŚNIEG. Bingo! Uwielbiam dania jednogarnkowe, bo mało po nich zmywania.

Gulasz- bogracz


Gulasz- bogracz

GULASZ- BOGRACZ (jak w Kwestii Smaku)


Składniki dla około 8 osób:

1 kg wołowiny 
2 cebule
6 ząbków czosnku
5 papryk kolorowych
100 g boczku
6 większych ziemniaków
3 ogórki kiszone
4 łyżki masła
2 łyżki oliwy
4 łyżeczki papryki słodkiej
1 łyżeczka ostrej (uważać z przyprawianiem jeśli nie lubicie ostrego)
5 łyżek sosu sojowego
2 łyżki koncentratu pomidorowego
puszka pomidorów
sól i pieprz

Do garnka wrzucamy pokrojony w kosteczkę boczek, podsmażamy przez chwilę. Dodajemy masło i oliwę, a później pokrojoną drobno cebulę, aż się zarumieni. Wtedy dodajemy czosnek (zmiażdżony) i smażymy minutę. 
Teraz najtrudniejszy moment całej naszej pracy. Bierzemy głęboki oddech i zabieramy się za wołowinę. Kroimy ją na 2cm kostkę, wrzucamy część do garnka (musi być rozgrzany) i obsmażamy ze wszystkich stron na wysokim ogniu. Wołowina musi się dobrze przesmażyć wewnątrz, a wtedy będzie soczysta w środku. Krok powtarzamy, aż podsmażymy całe mięso.
Następnie dodajemy sos sojowy, paprykę w proszku i koncentrat pomidorowy.  Zalewamy to dwoma szklankami wody i możemy na chwilę odpocząć. Wołowina musi teraz dusić się ze dwie godziny na mniejszym ogniu. Od czasu do czasu zerknijmy, czy nie trzeba przypadkiem dolać wody do garnka. 
Po tym czasie wrzucamy pokrojone ziemniaki i paprykę (większe kawałki), solimy, dodajemy pieprzu i gotujemy wszystko do miękkości ziemniaków. 
Na koniec dodajemy puszkę pomidorów, pokrojone kiszone ogórki mieszamy i po chwili zdejmujemy z ognia.
Podajemy z bagietką. Smacznego (oj smaczne)!

Gulasz- bogracz




niedziela, 3 marca 2013

Tarta chlebowa ze szpinakiem i boczkiem.

Żeby była jasność, to co widzicie w tytule, to nie żadna pomyłka. Przyznam się szczerze, że jak znalazłam ten przepis w gazetce holenderskiej sieci marketów, to się lekko zdziwiłam.  Połączenie tarty i chleba brzmi bardzo intrygująco, ale czyż nie o to chodzi? Podejrzewam, że przepis ten wziął się z oszczędności Holendrów, którzy zamienili kruche ciasto na chleb (można wykorzystać czerstwy). Ja spróbowałam tego przepisu dzisiaj, wykonując tę tartę i dziękuję im (Holendrom) za to bardzo. Przy wykonaniu tarty oszczędzamy coś jeszcze: czas! Skraca nam się znacznie czas wykonania, bowiem zamiast kruchego ciasta, które po wyrobieniu musi odleżeć swoje w lodówce, korzystamy z chleba tostowego. W przepisie użyto jarmużu. Nie wiem czy można go gdzieś u nas dostać, dlatego zamieniłam go na szpinak.



TARTA CHLEBOWA ZE SZPINAKIEM I BOCZKIEM.

Składniki:

200 g boczku wędzonego
1 cebula
150 g szpinaku (oryg. jarmuż)
kilka kromek (w Poznaniu skibek) chleba tostowego
1 jabłko 
4 jaja
100 ml śmietany 18%
sól i pieprz

Kroimy boczek w małe kawałki i podsmażamy go lekko. Cebulę, pokrojoną, dodajemy do boczku i smażymy jeszcze 5 minut. Teraz czas na szpinak, ja użyłam mrożony, bo nie dostałam świeżego. Na osobnej patelni podsmażamy szpinak i pokrojone kostkę jabłko na minimalnej ilości oliwy. Wrzucamy szpinak i jabłko do boczku, mieszamy. Przyprawiamy solą i pieprzem. Naczynie żaroodporne smarujemy oliwą i układamy w nim chleb tostowy, przykrywając całe dno. Na chleb wykładamy szpinak z boczkiem, na to wszystko wylewamy masę, z wymieszanych jaj i śmietany, przyprawioną pieprzem i solą. Ja starłam na to jeszcze odrobinę sera Grana Padano. Nagrzewamy piekarnik do 200 stopni, wkładamy tartę i zapiekamy przez 30 minut. Najlepiej smakuje na gorąco.