poniedziałek, 30 grudnia 2013

URODZINOWY MAKOWIEC.

Dokładnie rok temu dodałam swój pierwszy post na blogu, a czuję jakby to było wczoraj. Z tej okazji zrobiłam sobie mały przegląd tego, czego dokonałam przez ten rok i muszę stwierdzić, że trochę się tego uzbierało. Z drugiej strony ciągle czasu brak by zrealizować wszystkie pomysły. Mam nadzieję, że w następnym roku się to zmieni i będę dla Was częściej. Dziękuję wszystkim zaglądającym do Patisona, a z okazji pierwszych urodzin bloga, lekko poświątecznie, makowiec.

URODZINOWY MAKOWIEC.

URODZINOWY MAKOWIEC.


MAKOWIEC.


Ciasto na dwa makowce:
0,5 kg mąki pszennej
5 dag drożdży

1 łyżka cukru

0,5 szklanki mleka

2 żółtka

1 kostka margaryny 
Masa makowa:
około 0,5 kg masy, najlepsza domowa (ja taką dostałam od sąsiadki), ale można kupić gotową 
Lukier:
białko
cukier puder
płatki migdałowe
Na blat wysypujemy mąkę w formie kopczyka, robimy w nim wgłębienie i umieszczamy tam żółtka i mleko. Dodajemy pokrojoną w kostkę margarynę, cukier, pokruszone drożdże i wyrabiamy ciasto. Ciasto dzielimy na dwie części, wałkujemy i na każdej wykładamy połowę masy makowej. Rozsmarujemy równomiernie masę i zwijamy ciasto w roladę, następnie ciasto smarujemy białkiem. Makowce zawijamy luźno w papier do pieczenia, układamy na blasze i wstawiamy do nagrzanego piekarnika (180 stopni), pieczemy około 40 minut. Ostudzone makowce smarujemy lukrem i posypujemy płatkami migdałowymi. 
Smacznego!

URODZINOWY MAKOWIEC.

URODZINOWY MAKOWIEC.

piątek, 27 grudnia 2013

BARSZCZ CZERWONY.

Można by powiedzieć, że spóźniłam się lekko z wpisem o barszczu, gdyż jest już po świętach. Z drugiej strony taki barszcz można jeść chyba przez cały rok. Barszcz na tegoroczną Wigilię przygotowywałam dzień przed, nie znalazłam już czasu by umieścić wpis na blogu. U mnie królują na stole dwie zupy: barszcz i zupa rybna, na tę drugą czekam zwykle z utęsknieniem, albowiem jadam ją tylko raz w roku, w okresie świątecznym. Za barszczem też oczywiście przepadam!

BARSZCZ CZERWONY.

BARSZCZ CZERWONY.


BARSZCZ CZERWONY.

Składniki:

2 kg buraków
2 jabłka
marchew
4 ząbki czosnku
majeranek
4 liście laurowe
4 ziarna ziela angielskiego
kilka ziaren pieprzu
kilka śliwek suszonych
trochę suszonych grzybków
2 średnie cebule 
ocet balsamiczny
Grzyby zalewamy wodą i stawiamy na ogniu gotując 20 minut, aż powstanie wywar.
Do dużego garnka wlewamy około 4 litrów wody, dodajemy liście laurowe, pieprz, ziele angielskie oraz suszone śliwki. Jabłka kroimy w "ósemki", usuwamy nasiona, obieramy marchew i wrzucamy do garnka. Wszystko można już podgrzewać i w tym czasie obierać buraki, podzielić na mniejsze kawałki, czosnek pokroić w plasterki i dodać do gotującego się barszczu. Całość doprawiamy majerankiem wedle uznania. Dolewamy octu balsamicznego, zagotowujemy. Gotujemy wszystko do czasu kiedy buraki będą prawie miękkie. Wtedy odcedzamy zupę, do której wlewamy wywar i grzyby. Wybieramy kilka buraków (ilość wedle uznania), które ścieramy na tarce i dodajemy do garnka z zupą. Gotujemy jeszcze chwilę, aż starte buraki zmiękną. Ewentualnie doprawiamy solą i pieprzem. Podajemy z uszkami (w Wigilię), albo z makaronem (jak kto lubi).
Smacznego!

BARSZCZ CZERWONY.



wtorek, 17 grudnia 2013

Pierniki dla spóźnialskich.

Niektórzy z Was pewnie już od miesiąca, albo i dłużej wyrabiają ciasto na pierniki. Są przepisy, w których ciasto musi odleżeć swoje, zanim wykroi się z nich pierniki, inne mówią, że po upieczeniu pierniki należy trzymać w metalowej puszce, bardzo długo by zmiękły... itd. Dzisiaj mam coś dla tych, którzy nie mają w zwyczaju  tak szybko myśleć o świętach, albo dla tych co zwyczajnie nie mają czasu. Otóż moje pierniki można wykonać w Wigilię i będą miękkie, do zjedzenia od razu! Jednym słowem Pierniki dla Spóźnialskich!

Pierniki dla spóźnialskich.

Pierniki dla spóźnialskich.



PIERNIKI DLA SPÓŹNIALSKICH.

Składniki:

2 szklanki mąki tortowej
1 łyżeczka sody oczyszczonej
2 łyżki kakao (opcjonalnie)
1 szklanka cukru pudru
25g masła  
1 jajko2 łyżki miodu
2 łyżki przyprawy do pierników
25g drożdży świeżych

Miód podgrzewamy, aż się rozpuści i wtedy dodajemy do niego przyprawy (najlepsze własnej roboty). Mąkę, cukier i sodę mieszamy na stolnicy, a następnie dodajemy miód. Dodajemy jajko, masło (pokrojone w kostkę) oraz wkruszamy drożdże. Wyrabiamy ciasto do uzyskania plastycznej masy. Ciasto wałkujemy na grubość 8mm (ważne by ciasto nie było za cienkie, wtedy pierniki będą twarde), wykrawamy upragnione kształty. Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 160 stopni około 10 minut. Po wyjęciu z pieca powinny być miękkie. Jak ostygną ozdabiamy w dowolny, ulubiony przez nas sposób.
Smacznego!

Pierniki dla spóźnialskich.







środa, 11 grudnia 2013

Bolinhos de bacalhau, czyli smażenina z dorsza.

Dzisiaj z przyjemnością wracam do wspomnień z urlopu w Portugalii. Jakże piękne to miejsce na Ziemi, te krajobrazy, piękna pogoda i pyszna kuchnia obfitująca w świeże ryby i owoce morza. To właśnie na ryby postawiliśmy podczas urlopu, wiedząc, że w październiku można zjeść tam np. świeżego dorsza. Jeśli chodzi o dorsza to Portugalia słynie z ekscytującego produktu jakim jest solony, suszony dorsz. By nadawał się do jedzenia trzeba go moczyć przez wiele godzin w wodzie, często wymieniając wodę na świeżą, a potem gotować długo i spokojnie, również wymieniając wodę. W Polsce chyba nie można kupić takiego dorsza, dlatego do tej przekąski użyłam filety z dorsza dostępne w naszych sklepach. Smażenina z dorsza, to idealna przekąska do piwa, czy lampki wina.

Bolinhos de bacalhau, czyli smażenina z dorsza.



SMAŻENINA Z DORSZA.

Składniki:

450 g filetów z dorsza
450 g ziemniaków
1 cebula
4 łyżki natki pietruszki
3 jajka
olej
sól, pieprz

Ziemniaki gotujemy, przeciskamy przez praskę. Dorsza rozdrabniamy na kawałki (bardzo drobne) i łączymy z ziemniakami. Dodajemy kolejno: drobno posiekaną cebulę, pietruszkę, jajka. Przyprawiamy solą i pieprzem. Całość wyrabiamy ręką na jednolitą masę. W garnku rozgrzewamy olej, łyżkami formujemy porcje smażeniny i smażymy na złoty kolor.
Jeszcze tylko zimne piwo i smacznego!

Bolinhos de bacalhau, czyli smażenina z dorsza.

czwartek, 5 grudnia 2013

GULASZ MADRYCKI.

Zgodnie z obietnicą przedstawiam Wam dzisiaj pyszny gulasz madrycki, który to miałam okazję przygotowywać na warsztatach w Rotondo. Danie tak bardzo mi się spodobało, że postanowiłam wykonać je po raz drugi w domu. Uwielbiam dania jednogarnkowe i takie, które składają się z niedużej ilości składników. Myślę, że spodoba się i Wam jako pomysł na obiad w te zimne, grudniowe dni.


GULASZ MADRYCKI.


GULASZ MADRYCKI
Przepis Kasia Szatkowska

300 g ciecierzycy w puszce
3 ziela angielskie
2 liście laurowe
1/2 małego selera
1 marchewka
1 cebula
1 l wody
5 łyżek oliwy
300 g kiełbasy chorizo
400 g szynki wieprzowej
sól, pieprz, tymianek, majeranek, (na warsztatach dodałam rozmaryn i to był strzał w 10!)
szczypiorek do podania (opcjonalnie)

Seler, marchew i cebulę kroimy w plastry, polewamy oliwą i podpiekamy w piekarniku 10 minut w 200 stopniach C. Na dużej, suchej patelni podsmażamy chorizo. Zdejmujemy z patelni i na pozostałym tłuszczu smażymy szynkę, pokrojoną w małe kawałki. Podlewamy wodą i dusimy do miękkości. Dodajemy upieczone warzywa oraz ciecierzycę, liść laurowy i ziele angielskie. Dalej dusimy, doprawiając do smaku. Trochę czasu zajmie zanim mięso i warzywa zmiękną. W wersji hiszpańskiej podajemy najpierw wywar z ugotowanym w nim drobnym makaronem, a potem mięso i warzywa. W wersji polskiej (mojej) cały gulasz podajemy w głębokim naczyniu, dodajemy szczypiorek i podajemy z pieczywem.

GULASZ MADRYCKI.

GULASZ MADRYCKI.

czwartek, 28 listopada 2013

Kuchnia hiszpańska, czyli warsztaty kulinarne w Rotondo.

W zeszłym tygodniu miałam przyjemność spotkać się w "babskim" gronie na warsztatach kulinarnych w restauracji Rotondo, która mieści się w Okrąglaku. Motywem przewodnim była kuchnia hiszpańska pachnąca kwiatami. My, wielkopolskie blogerki kulinarne, pod przewodnictwem Kasi Szatkowskiej, wyczarowałyśmy hiszpańskie specjały przyozdabiając je kwiatami jadalnymi. Czujnym okiem przyglądała się nam Pani Edyta, współwłaścicielka restauracji, dopingując nas do pracy. A co udało nam się przyrządzić tamtego wieczoru możecie zobaczyć na zdjęciach, które zamieszczam dzięki uprzejmości Pani Edyty Dudek.













Napracowałyśmy się jak te mrówki, ale w bardzo przyjemnej atmosferze. Efekt naszej pracy to: panierowane jajka przepiórcze, gazpacho andaluzyjskie, tortilla de patatas, paella marinara, gulasz madrycki, krem kataloński oraz churros z sosem czekoladowym. Wszystko było smaczne, ja osobiście z Ola in the kitchen przygotowywałam gulasz madrycki. Wpis z tym gulaszem już niebawem na blogu, bowiem nie omieszkałam wykonać go ponownie w domu :)


 

poniedziałek, 25 listopada 2013

Potrójnie czekoladowy sernik z nutą kawową.

Miałam tę ogromną przyjemność pierwszy raz uczestniczyć w ezoterycznym spotkaniu przy piekarniku. Tym razem tematem przewodnim był sernik czekoladowy, a dokładniej potrójnie czekoladowy. Jest to idealne ciasto dla czekoladowych łasuchów. Jest pyszne, nie jest zbyt słodkie i wyczuwa się w nim posmak kawowy. Sernikowe wyzwanie podjęłam razem z Anią, Anią, Eweliną, Grażyną, Magdą, Moniką oraz Moniką. Każda znalazła swój sposób na ten właśnie sernik i to jest fajne!




POTRÓJNIE CZEKOLADOWY SERNIK Z NUTĄ KAWOWĄ.


Składniki:
Spód:
290 g czekoladowych ciasteczek
25 g cukru
5 g kakao
90 g masła

Masa:
200 g czekolady gorzkiej
2 łyżeczki kawy
680 g sera twarogowego, sernikowego
160 g cukru
25 g kakao
3 duże jajka
cukier wanilinowy
3 łyżki likieru kawowego ( z braku likieru, dodałam syrop kokosowy)

Polewa:
100 g czekolady
100 g śmietanki kremowej 30%
Dekoracja:
orzechy włoskie

W misce umieszczamy wszystkie składniki potrzebne do wykonania spodu, oprócz masła, które rozpuszczamy w rondelku. Ciasteczka kruszymy malakserem, aż zrobią się całkiem sypkie, mieszamy z resztą składników i dodajemy rozpuszczone masło. Mieszamy wszystko i wykładamy na spodzie oraz bokach tortownicy średnicy 20-21 cm. Spód należy podpiec przez 10 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 175 stopni. Następnie pozostawiamy do ostudzenia.
W rondelku rozpuszczamy czekoladę i kawę, odstawiamy do ostygnięcia. W dużej misce umieszczamy ser, cukier i kakao, miksujemy wszystko do połączenia składników. Następnie dodajemy pojedynczo jajka, miksując po każdym jakąś dłuższą chwilę i wtedy dodajemy następne jajko. Dodajemy cukier wanilinowy, syrop (likier) i miksujemy raz jeszcze. Gdy czekolada już przestygnie, wlewamy ją do miski z serem i mieszamy delikatnie. I przelewamy masę na upieczony spód.
Sernik jest pieczony w kąpieli wodnej, dlatego tortownicę, w której będziemy piec sernik owijamy dokładnie folią aluminiową. Potrzebna nam będzie także większa tortownica, do której włożymy blachę z sernikiem i wlejemy gorącą wodę do połowy wysokości tortownicy. 
Pieczemy przez godzinę w 175 stopniach, po tym czasie sprawdzamy czy patyczek wkłuty w środek sernika jest suchy.
Pozwalamy sernikowi przestygnąć i następnie wykonujemy polewę. Podgrzewamy śmietankę i w niej rozpuszczamy czekoladę. Wylewamy polewę na sernik. Na polewie układamy orzechy.
Gdy sernik całkowicie przestygnie chłodzimy go minimum 6 godzin w lodówce, najlepiej przez noc.

Potrójnie czekoladowy sernik z nutą kawową.

Potrójnie czekoladowy sernik z nutą kawową.




poniedziałek, 18 listopada 2013

Ciasto dyniowe (marchewkowe) przekładane kremem.

Jesień to idealny czas na ciasta dyniowe. Sporo osób już się pewnie skrzywiła na samą myśl. Dowiedziałam się ostatnio, że dynia często bywa złym wspomnieniem z dzieciństwa, a dokładniej kompot z dyni. Kompotu z dyni w dzieciństwie nie piłam, a dynię i czas kiedy jest ona dostępna uwielbiam. To ciasto, które Wam dzisiaj polecam bez zastanowienia można zrobić z marchewką, taką właśnie wersję zaprezentowałam w domu u rodziców i zyskałam nim uznanie nawet u szwagra ;) 

Ciasto dyniowe (marchewkowe) przekładane kremem.



CIASTO DYNIOWE (MARCHEWKOWE).

Składniki:

 Ciasto:
200 g mąki
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
łyżeczka sody
szczypta soli
2 jajka
1 szklanka cukru
150 ml oleju roślinnego
200 g startej surowej dyni (marchewki)
50 g wiórków kokosowych *
50 g płatków migdałów *
1 brzoskwinia
1 cukier wanilinowy
* można zastąpić zmielonymi orzechami, pestkami dyni, słonecznika

Krem:
120 g serka (ja używam Delicate w prostokątnym opakowaniu)
50 g masła
1/2 szklanki cukru pudru


Przygotowujemy formę średnicy 21 cm, wyściełamy papierem do pieczenia i smarujemy masłem dno i boki formy. Mąkę, proszek do pieczenia, sodę oraz sól mieszamy i przesiewamy. W drugiej misce ubijamy jajka na sztywną pianę, stopniowo dodajemy cukier i cukier wanilinowy, mieszamy na wysokich obrotach. Następnie powoli dodajemy olej, miksujemy. Teraz kolej na dynię (marchewkę), migdały i wiórki kokosowe- mieszamy wszystko razem ŁYŻKĄ, po chwili dodajemy pokrojoną w drobną kostkę brzoskwinię. Na koniec dodajemy mąkę i delikatnie mieszamy do połączenia składników. Ciasto przekładamy do formy, pieczemy ciasto przez 60 minut w 150 stopniach. Po tym czasie wyciągamy ciasto i pozostawiamy do ostygnięcia, wtedy możemy przeciąć ciasto na pół i przełożyć kremem. Krem smarujemy także na wierzch ciasta, ozdabiamy orzechami.

Smacznego!

Ciasto dyniowe (marchewkowe) przekładane kremem.

Ciasto dyniowe (marchewkowe) przekładane kremem.

Ciasto dyniowe (marchewkowe) przekładane kremem.




czwartek, 14 listopada 2013

Rogaliki "niemarcińskie".

Wprawdzie 11 listopada minął, obchody Marcina za nami, a ja mam dla Was dzisiaj rogale. Pewnie wszyscy wiedzą, że w Poznaniu zajadamy się tego dnia (dostępne w sprzedaży już dwa tygodnie wcześniej) rogalami świętomarcińskimi. Faktycznie nie ma u mnie 11 listopada bez rogali z białym makiem. Niemniej te, które Wam dzisiaj zaproponuję nie są z białym makiem, one w ogóle nie mają w sobie maku! :) 
Jest to przepis mojej mamy i tak naprawdę to ona je upiekła, ja tylko zrobiłam zdjęcia.



ROGALIKI 'NIEMARCIŃSKIE'.

Składniki na 60 małych rogalików:

Masa (wykonać przed ciastem)
6 łyżek masła
20 czubatych łyżek tartej bułki
2 płaskie łyżki ciemnego kakao
2 białka
2 szklanki wody
olejek migdałowy
1 szklanka cukru

W garnku roztapiamy masło, dodajemy cukier i łyżkę wody, podgrzewamy do rozpuszczenia cukru. Dodajemy tartą bułkę, kakao oraz olejek migdałowy. Białka ubijamy na sztywno, następnie rzucamy je na zagotowaną wodę (2 szklanki) i mieszamy. Taką pianę dodajemy do masy kakaowej i łączymy składniki.

Ciasto:
1 kg mąki pszennej
10 dag drożdży
2 łyżki cukru
1 szklanka mleka
3 żółtka
2 kostki margaryny 

Na blat wysypujemy mąkę w formie kopczyka, robimy w nim wgłębienie i umieszczamy tam żółtka i mleko. Dodajemy pokrojoną w kostkę margarynę, cukier, pokruszone drożdże i wyrabiamy ciasto. Ciasto wałkujemy i wykrawamy z niego trójkąty: duże, małe- wedle uznania. Układamy na środku masę, zwijamy. Na blasze wyłożonej papierem, układamy rogale zostawiając miejsce na wyrośnięcie. Przed wstawieniem do piekarnika, zwilżamy powierzchnię rogalików wodą. Pieczemy w 170- 180 stopniach, ile czasu? Ciężko powiedzieć, aż do zrumienienia rogalików. Po upieczeniu wyciągamy i ciepłe smarujemy lukrem i posypujemy orzechami.
Smacznego!

Rogaliki "niemarcińskie".

Rogaliki "niemarcińskie".

Rogaliki "niemarcińskie".




środa, 6 listopada 2013

Słodko- słony sernik.

Ten sernik jest genialny, najlepszy jaki jadłam w życiu. Myślę, że tym, którzy lubią połączenie karmelu i orzeszków ziemnych, jak w znanym batoniku Snickers, docenią sernik słodko- słony. W moje gusta trafił i postanowiłam wykonać go osobiście, przepis znalazłam tu. Nie należy on do najtańszych serników, zawiera też sporo składników co może trochę zniechęcić. Ale zapewniam Was, że będzie Wam to wynagrodzone ;)


Słodko- słony  sernik.


SERNIK SŁODKO- SŁONY. 

Składniki:

Spód sernika:
200 g ciasteczek owsianych z czekoladą
4 łyżki masła orzechowego
2 łyżki masła

Ciasteczka kruszymy i mieszamy z masłem orzechowym i roztopionym masłem. Wykładamy na dno tortownicy 26 cm wyłożonej papierem do pieczenia oraz trochę na boki. Tak przygotowaną tortownicę wkładamy do lodówki.

Masa serowa:
250 g twarogu sernikowego
250 g sera ricotta (można zastąpić twarogiem)
250 g serka mascarpone
200 g kremowego słonego serka Philadelphia lub podobny
3 łyżki mąki pszennej
1/2 puszki słodzonego mleka skondensowanego
5 jajek
300 g białej czekolady
2 łyżki cukru wanilinowego

Piekarnik nagrzewamy do 175 stopni. Do miski wkładamy wszystkie sery (dobrze by były w temperaturze pokojowej) oraz z mąkę. Ucieramy mikserem przez około 2 - 3 minuty na małych obrotach, aż masa będzie gładka. Następnie powoli dodajemy mleko skondensowane cały czas miksując na małych obrotach miksera. Następny etap: wbijamy kolejno jajka miksując wolno jakiś czas (15 sekund) po każdym dodanym jajku. Czekoladę  roztapiamy w rondelku na małym ogniu, ciągle mieszając. Gdy lekko przestygnie łączymy z masą serową i cukrem wanilinowym. Tak otrzymaną masę wylewamy na spód. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 15 minut w 175 stopniach, następnie zmniejszamy temperaturę do 120 stopni i pieczemy kolejne 90 minut.

Kuwertura:
250 g gęstej kwaśnej śmietany 12%
3 łyżki cukru pudru

W misce mieszamy śmietanę z cukrem pudrem. Gdy sernik się upiecze rozprowadzamy ją równomiernie na całej powierzchni i pieczemy kolejne 15 minut. Po tym czasie  wyłączamy piekarni i pozostawiamy sernik w środku  przez 5 minut, następnie stopniowo otwieramy piekarnik by ostudzić sernik. Wyjmujemy sernik i pozostawiamy do całkowitego ostudzenia. Gdy będzie już zimny wstawiamy do lodówki na minimum 6 godzin.

Dekoracja:
75 g solonych orzeszków ziemnych
1 szklanka śmietanki kremowej 30% lub 36%
1/4 szklanki brązowego cukru
1/4 szklanki płynnego miodu
1/4 szklanki masła

Orzeszki ziemne rozdrabniamy nożem. Resztę składników zagotowujemy w rondelku i gotujemy do czasu gdy sos będzie gęsty, następnie studzimy. Orzeszki mieszamy z 1/4 sosu i mamy gotową dekorację, układamy ją na wierzchu sernika. Pozostałą ilość sosu używamy do polania sernika na talerzu, w tym celu możemy sos podgrzać.

SMACZNEGO!!!!!

Słodko- słony  sernik.

Słodko- słony  sernik.

Słodko- słony  sernik.

sobota, 19 października 2013

Leczo z chorizo.

Jesień w pełni, choć dzisiaj słyszałam, że nadchodzi kilkudniowe ocieplenie i ma być całkiem przyjemnie. Ale nie ma co się łudzić, to już ostatnie przebłyski ładnej pogody. Nadszedł czas na rozgrzewające dania, lecza, gulasze i ciepłe zupy. Tym razem u mnie leczo z chorizo prosto z Hiszpanii (Barcelony). Najlepiej nadaję się do niego chorizo picante, z dużą ilością papryki, dosyć ostre.




LECZO Z CHORIZO (Kwestia Smaku).

Składniki na dwie porcje:

100 g chorizo
2 papryki czerwone
1/3 puszki kukurydzy
puszka pomidorów krojonych
1 cebula
2 ząbki czosnku
czerwona papryki w proszku
pieprz cayenne
tymianek (najlepiej świeży)
sól, pieprz

Kiełbasę chorizo podsmażamy w garnku z grubym dnem, do wytopienia tłuszczu, odkładamy na talerz. Na pozostałym tłuszczu podsmażamy w pierwszej kolejności cebulę pokrojoną w kosteczkę i sprasowany czosnek. Wsypujemy paprykę słodką (1,5 łyżeczki) i odrobinę pieprzu cayenne. Mieszamy. Następnie dodajemy kukurydzę, paprykę i smażymy 5 minut mieszając od czasu do czasu. Dodajemy pomidory, przyprawiamy solą i pieprzem i zagotowujemy. Gotujemy do miękkości warzyw, na koniec wrzucamy kiełbaskę i posypujemy tymiankiem. Zjadamy z pieczywem. Smacznego!!!!

Leczo z chorizo.


Leczo z chorizo.